Wolność. Tego pragnie każdy człowiek. Ja również. Marzę, by pewnego dnia bezwładnie pójść na łąkę pełną kwiatów i skakać z bosymi stopami. Jednak w tym momencie pragnę odpocząć. Zasnąć chociaż na minutę. Nie potrafię. Mój pokój opanowała ciemność. Rozglądam się i nie widzę nic. Wszystkie chwile, wspomnienia wędrowały po mojej głowie. I znowu on. Jego uśmiech i dłonie na mojej twarzy. Poczułam jego usta na moich. To tylko złudzenie. Czemu tak cierpię? Czemu za nim tęsknie? Nie powinnam. Jednak on nie powinien mnie zdradzać. Nie przeprosił mnie. Nie powiedział wtedy nic. Jedyne co usłyszałam, to ciche "sorcia" ze strony mojej byłej przyjaciółki. I jej głośny chichot. Nie mogę uwierzyć w to, jak mogłam zaufać tak fałszywym osobom.
- Możemy porozmawiać? - słyszę ciepły głos matki. Odwracam się w jej stronę i patrzę na nią. Widzę, jak po policzku spływają jej łzy. Siadamy obie na moim łóżku, a ja wtulam się w nią. Wdycham woń jej perfum od Chloe. Jak zwykle była ubrana w swój ulubiony kaszmirowy sweter i jeansy. Gładziłam jej plecy dłonią.
- Co się stało? - pytam, po czym patrzę w jej zaszklone oczy. Pierwszy raz widzę ją w tak złym stanie. Zazwyczaj udawała perfekcyjną damę z zadbanego domu. Kiedy z ojcem wysłali mnie do internatu, kompletnie nie wiedziałam co się dzieje w domu. Może się rozwodzą? Ojca nie ma, a ona płacze. Zaczynam się o nią naprawdę martwić.
-Córciu. - słyszę w jej głosie cień zmartwienia. Poprawia drżącą dłonią swoje kosmyki włosów. Widać jej długie odrosty. - Ojca nie ma, ponieważ jest w więzieniu.
Wpatrzona w podłogę, powtarzam w głowie słowa matki. Jest w więzieniu? Nie mogąc uwierzyć w to co powiedziała, wybiegam jak najszybciej z domu i biegnę przed siebie. Pozwalam spływać łzom po mojej twarzy. Oddycham głęboko i zaczynam jeszcze szybciej biec. Omijam dom po domu. Czuję się wolna. Moje włosy powiewają w wietrze. Przystaję na moment. Prawie dławię się łzami spływającymi po całej mojej twarzy. Moje żyłki w oczach są czerwone. Wygląda to tak jakby krew rozprysła się na moim całym oku. Po chwili czuję, jak moje ciało ląduje na chodniku. Oddycham mocno, trzymając jedną rękę na brzuchu. Cały świat, który widzę rozmazuje się, a potem nie widzę już nic. Kompletnie nic.
Otwierając oczy, widzę ciemne chmury i czuję krople deszczu spływające po moim ciele. Leżę na trawie, w parku. Moje plecy mnie niezmiernie bolą, a ja zastanawiam się co tu robię. Włosy są roztrzepane. Zauważam ranę na moim kciuku. Pocieram ręką bolący łokieć i idę przed siebie, kulejąc. Chciałabym wrócić do domu, do mojego pokoju i owinąć się kocem na łóżku, a potem zasnąć. Jednak nie potrafię wrócić tam tak po prostu. Bez ojca, ten dom jest inny. Usiadłam na najbliższej ławce i wzięłam do ręki telefon.
Od: Betty
Hej! Nie widziałyśmy się tak dawno! Chciałabyś się spotkać? Odnowienie z tobą kontaktów to czysta przyjemność.
Betty
P.S Worft 17* - wpadaj :)
*ulica wymyślona przeze mnie.
~~~~~~~~~~~~~~~~
HEJJ
WIEM, TEN ROZDZIAŁ JEST MASAKRYCZNY
CO PORADZIĆ, ŻE NIE MAM KOMPLETNIE WENY
Rozdziały są krótkie - wiem, wiem...
ale obiecuję, że z czasem będą dłuższe.
/ja




