Nie wiem od czego zacząć. Nie wiem czy blog będzie kontynuowany. Może? Gdy wena przyjdzie. Mam nowego bloga. KLIK Mam nadzieję, że go odwiedzicie. Pamiętajcie, że wrócę tu gdy będę miała wenę i mam nadzieję, że do zobaczenia wkrótce.
sobota, 15 kwietnia 2017
niedziela, 2 kwietnia 2017
Chapter 9
W moim pokoju było ciemno. Westchnęłam z ulgą. To był tylko głupi sen. Betty żyje i nic jej nie jest. Pora zasnąć. Przymykam oczy i odpływam do Krainy Morfeusza.
Otwieram moje zaspane oczy. Słońce dociera przez okno do mojego pokoju, a ja siadam i wsuwam w stopy moje ciepłe kapcie. Dostałam je rok temu, na urodziny od mojej BYŁEJ przyjaciółki. Czemu wciąż je noszę? Sama nie wiem. Skierowałam się do łazienki, gdzie wyszczotkowałam zęby i przemyłam twarz. Rozpuściłam moje włosy z kucyka oraz rozczesałam. Ubrana w jeansy i szarą bluzkę ruszyłam do kuchni, aby zrobić śniadanie. Spojrzałam szybko na zegarek. 7:10. Myślę, że zdążę. Po dziesięciu minutach odniosłam pustą miskę, po płatkach i wzięłam torbę, aby wyjść. Myślę, że muszę porozmawiać z Betty.
- Kochani, z przykrością musimy was poinformować, że wasza koleżanka Betty, znajduje się teraz w szpitalu. - zaczęła smutnym głosem nauczycielka. Jak to, Betty jest w szpitalu? Czemu? Co się stało? Czy to mój kolejny głupi sen? Uszczypnęłam się. Jednak wciąż się nie obudziłam. Nie wierzę.
- Czy można ją odwiedzić? - zapytałam głośno, a nauczycielka uśmiechnęła się od ucha do ucha i podeszła do mnie.
- Oczywiście, złotko. Już za dwa dni wybieramy się do niej. Każdy z was będzie miał 5 minut na porozmawianie z nią, sam na sam. Pomyślałam, że w domu moglibyście zrobić jej jakiś prezent czy napisać chociażby miłe słowa na kartce. - ponownie nauczycielka uśmiechnęła się szczerze.
2 DNI PÓŹNIEJ:
Z listem w ręce i małym kwiatuszkiem, czekam przed drzwiami do sali Betty. Jakaś tleniona blondynka wepchnęła się we mnie i rozmawiają już dwadzieścia minut. Obracam się i patrzę znudzona na pacjentów. Raptem podchodzi do mnie pewien mężczyzna.
- Witaj. Co tu robi, taka przepiękna dziewczyna? - uśmiecha się ukazując rząd śnieżnobiałych zębów.
- Myślę, że nie powinnam z panem rozmawiać. - westchnęłam i skarciłam go wzrokiem. Co prawda, jest przystojny, ale i też ja jestem za młoda. Mam dopiero 16 lat. On jednak przysunął się do mnie. Popatrzył się wprost w moje oczy i ucałował dłoń.
- Kolejna osoba! - krzyknął ktoś. Jak najszybciej wyrwałam się mu i odbiegłam.
- Czekaj! Powiedz chociaż jak masz na imię! Ja jestem Tom! - usłyszałam z daleka. Obym go już więcej nie spotkała.
- Hej. - szepnęłam, wchodząc do sali gdzie leżała Betty. Westchnęłam i usiadłam na jednym krzesełku. Podałam jej list oraz kwiatka. - To dla ciebie.
- Nie chcę tego. - rzuciła obie rzeczy przed siebie, a jej twarz raptem zaczęła robić się czerwona. Ręce mocno trząść, a jej wysoki głos jak echo roznosił się po całej sali.
- Wyjdź! - krzyczała. Z bijącym szybko sercem wybiegłam z sali. Ostatnią rzeczą, którą zobaczyłam była mała prześwitująca torebeczka, w której były blond włosy.
~~~~~~~~~~~~~
HEEEJJJ
DAWNO NIE BYŁO ROZDZIAŁU
NIE MIAŁAM WENY
NO
TO TYLE
BAJ
/ja
sobota, 25 marca 2017
Odpowiedzi na wasze pytania
Więc, post będzie dosyć KRÓTKI. No, ale nic poradzić, że mój blog jest tak mało znany xd
1. Twoja największa pasja?
Myślę, że pisanie. No chyba, że liczy się granie w Simsy. Ah i czytanie książek. Jednak pisanie to odpowiedź na to pytanie. Tak, zdecydowanie. PISANIE.
2.Twój ulubiony serial?
Kiedyś zapewne odpowiedziałabym Violetta, a jeszcze bardziej kiedyś Hannah Montana. I chociaż wciąż mam sentyment do tych seriali. (wczoraj była 11 rocznica hannah montana, ale ciii). Teraz jednak moimi ulubionymi serialami są PLL i Riverdale. Uwielbiam je i czerpię z nich inspiracje na dalsze rozdziały. Black Rainbow już nawet zauważyła, że uwielbiam Riverdale.
3. Twój ulubiony aktor?
PAUL WALKER, który jest doskonałym aktorem [*] Leonardo DiCaprio, którego znają chyba wszyscy,i który także jest genialnym aktorem! Teraz jednak ogladając Riverdale, bardzo polubiłam Cole'a Sprouse, ale myślę, że jeszcze nie mogę go tutaj zaliczyć ;)
4. Masz snapa? ( możesz podać *-* )
Nie mam, między innymi, że mój telefon jest zbyt słaby na taką aplikację. Jak to Samsung z resztą.
Jest tak samo, że nie działają na nim NAWET filtry. Ale gdy będę miała snapa, to powiadomię was o tym ;)
TO TYLE NA DZISIAJ. ZACZĘŁAM ROZDZIAŁ 9, więc Black Rainbow jeśli chcesz mi pomóc z tym rozdziałem, to proszę przyjmij moje zaproszenie na Hangouts. Myślę, że to tyle :)
BAAAJ
/ja
niedziela, 19 marca 2017
Chapter 8
~W. Shakespeare (muzyka)
Wieczorem, w swoim ogromnym pokoju, który prawie na każdym progu miał kwiaty, siedziała Betty. Skulona blondynka szlochała na swoim idealnie wyścielonym łóżku. Poduszki otulały jej drobne ciało. Cała drżała. Łzy spokojnie spływały po jej polikach. Starała się nie cierpieć. Naprawdę. Serce wciąż wygrywało walkę z rozumem.
- Możemy porozmawiać? - cichy szmer wydobywa się z ust jakiejś osoby. Betty podnosząc głowę, od razu zauważyła długie nogi matki. Miała ochotę zignorować ją, ale wie, że nie może tak dłużej tego ciągnąć. Swoje wszystkie uczucia, zażalenia i smutki, trzyma w sobie. Miała ochotę wykrzyczeć całemu światu, to jak cierpi. Być rozgrzeszona i spokojnie prowadzić swoje życie. Od zaginięcia jednego z synów Prester'ów i ucieczki Natalie, tak jakby złamał się pod nią lód. Ona czuła się jakby do niego wpadała i wciąż tonęła.
- Odezwij się do mnie. - jej głos nie był radosny jak zwykle. Był pozbyty jakichkolwiek uczuć.
- Gdzie jest Natalie? - odwraca się. Łzy, które napływały jej co chwila do oczu, uniemożliwiały widok na matkę. Z jednej strony to bardzo dobrze. - Wiecie, gdzie ona jest.
Ona jedynie pokręciła głową i spojrzała wprost w jej oczy. Tak jakby próbowała wyszukać, czy mówi to naprawdę.
- Mów! - głos odbijał się jak echo, w pokoju pełnym przeróżnych kwiatków. Głębił się w głowie, a ona czuła jak w tym momencie, ktoś zawiązuje sznur na gardle. Momentalne duszenie i trudne wzięcie oddechu. Pomocy!
Kolejne łzy, kolejny stłumiony krzyk, kolejne cierpienie, kolejne nieprzespane noce, kolejne skruszone serce. To wszystko spowodowały dwa słowa smutnych lekarzy. Czy oni naprawdę stracili dwie córki? ktoś
Siedząca wygodnie na krześle, Caitlyn co chwila sprawdzała godzinę na zegarku, który wisiał na ścianie, tuż za nauczycielką matematyki. Zniecierpliwiona czekała na wybicie godziny, dzięki której wreszcie mogła skierować się do domu. Jej rozmyślenia, momentalnie zagłuszył dziwny sygnał.
- Oh, przepraszam. - nauczycielka szybko podeszła do torebki, w której zaczęła coś grzebać. Zapewne poszukiwała swojego telefonu. Co za wstyd. Caitlyn ponownie spojrzała na zegarek. 15 minut.
- O mój Boże. - momentalnie każdy uczeń podniósł głowę znad zeszytu i spojrzał na wystraszoną nauczycielkę, która jedną dłonią zasłaniała usta. Telefon wypadł jej z dłoni, a ona wpatrywała się w podłogę.
- Drogie dzieci, kochane. - szepnęła. W sali było tak cicho, że z łatwością, każdy wszystko słyszał. Jeden chłopak podbiegł w stronę nauczycielki, ta jedynie odesłała go do ławki. - Betty nie żyje.
~~~~~~~~~~
Kolejny krótki
Chciałam zrobić zwrot akcji
Ale nie aż taki xdd
Black Rainbow, nie mogę cię znaleźć na Hangouts :'(
MAM NADZIEJĘ, ŻE CZYTALIŚCIE Z MUZYKĄ. KLIKNIJCIE NA SHAKESPEAR'A
/ja
Kolejne łzy, kolejny stłumiony krzyk, kolejne cierpienie, kolejne nieprzespane noce, kolejne skruszone serce. To wszystko spowodowały dwa słowa smutnych lekarzy. Czy oni naprawdę stracili dwie córki? ktoś
Siedząca wygodnie na krześle, Caitlyn co chwila sprawdzała godzinę na zegarku, który wisiał na ścianie, tuż za nauczycielką matematyki. Zniecierpliwiona czekała na wybicie godziny, dzięki której wreszcie mogła skierować się do domu. Jej rozmyślenia, momentalnie zagłuszył dziwny sygnał.
- Oh, przepraszam. - nauczycielka szybko podeszła do torebki, w której zaczęła coś grzebać. Zapewne poszukiwała swojego telefonu. Co za wstyd. Caitlyn ponownie spojrzała na zegarek. 15 minut.
- O mój Boże. - momentalnie każdy uczeń podniósł głowę znad zeszytu i spojrzał na wystraszoną nauczycielkę, która jedną dłonią zasłaniała usta. Telefon wypadł jej z dłoni, a ona wpatrywała się w podłogę.
- Drogie dzieci, kochane. - szepnęła. W sali było tak cicho, że z łatwością, każdy wszystko słyszał. Jeden chłopak podbiegł w stronę nauczycielki, ta jedynie odesłała go do ławki. - Betty nie żyje.
~~~~~~~~~~
Kolejny krótki
Chciałam zrobić zwrot akcji
Ale nie aż taki xdd
Black Rainbow, nie mogę cię znaleźć na Hangouts :'(
MAM NADZIEJĘ, ŻE CZYTALIŚCIE Z MUZYKĄ. KLIKNIJCIE NA SHAKESPEAR'A
/ja
Q&A
Jak wiecie, kompletnie nie mam weny na kolejny rozdział. Co prawda go zaczęłam, ale ciiii. Postanowiłam więc, że pod tym postem możecie zadać i pytania, a ja wam przy najbliższej okazji na nie odpowiem.
/ja
/ja
czwartek, 16 marca 2017
Chapter 7
3 TYGODNIE PÓŹNIEJ:
Strach - rzecz, która tkwi w każdym z nas. Jest jak zejście do piwnicy pełnej szczurów i myszy. Jako dzieci baliśmy się panicznie ciemności i potworów pod łóżkami. Modliliśmy się o ranek, by zniknęły. Jednak tak naprawdę one nigdy nie odejdą. Każdy z nich zostanie w nas i będzie straszył nasz umysł, ciało każdego wieczoru. Jako dzieci biegliśmy do rodziców przestraszeni. Jednak co mamy poczynić teraz, kiedy jesteśmy starsi, a u naszego boku już ich nie ma? Nic.
Jednak w naszym mieście jest jedno miejsce, którego boi się dosłownie każde dziecko. A mianowicie Rezydencja Prester'ów. Ogrodzona czarnym błotem, który obrosły rośliny. Ich dom wygląda jak ta piwnica pełna szczurów i myszy. Nie wiesz co cię tam czeka. Dobroć czy może wręcz przeciwnie? Presterzy to rodzina pełna tajemnic i niespodzianek. Potrafią zaskoczyć w każdym calu. 30 września stała się tragedia. Zaginął ich syn. Od tamtej chwili Presterzy wpadli w popłoch. Przestali być idealną dziewczyną, a każdy we Frostop zaczął się ich bać. Siostra zaginionego złamała się. Przestała się kontrolować. Zapewne każdy wie jak skończyła. Psychiatryk.
Poznaliście rodzinę Prester, jednak co ze mną? Czy mam rodzinę? Rodzi się wiele pytań, na które ja teraz niestety nie mogę odpowiedzieć. Przykro mi.
Rodzina Leaster lekko załamała się po zaginięciu jednego z synów Presterów. Mianowicie, ich córka zakochała się w zaginionym. Gdy dowiedziała się o tym popadła w szał. Do tej pory nie wiadomo co się z nią stało. Nie widziano jej od tygodnia w naszym miasteczku. Powstawały różne kłamstwa na ten temat, jednak ja mam swoją wersję. Po prostu wyjechała, nie mogąc wytrzymać tak dużej presji, która ją już przerastała. Dosyć realne. Najbardziej realne z tych wszystkich, które spotkałem. Naprawdę żal mi rodzinę Leaster. Nie dość, że jedna córka nienawidzi swoich rodziców, to druga zaginęła. Najserdeczniejsze pozdrowienie.
KTOŚ
Spojrzała mu w oczy i westchnęła. Ich miłość była zakazana. Poprawiła swój wiszący kosmyk włosów i przetarła chusteczką oczy. Łzy przez cały czas leciały jej po policzkach. Nie mogła przestać szlochać.
- Nie możemy być razem. Moi rodzice mi zakazują. Przepraszam. - szepnęła. Odepchnęła go od siebie i uciekła z restauracji. On chciał o nią walczyć, ale ona nie chciała stracić rodziny. Była bardziej warta niż on. Słyszała stukot swoich szpilek o chodnik. Tak bardzo cierpiała. Po chwili poczuła jak wpada na kogoś. Ujrzała te brązowe włosy. Oh, to Caitlyn. Najlepiej zignorowałaby ją, jednak zaczęła coś mówić.
- Przykro mi z powodu twojej siostry. - westchnęła ze smutkiem w głosie i przewiesiła torbę przez ramię. Teraz każdy mówił o Natalie we Frostop o tym plotkował. Miała tego dosyć. Nie dała rady słyszeć jej imienia ze strony rodziców czy kogokolwiek. To ona zmarnowała jej związek z Tomem i doniosła na matkę oraz ojca.
- Daruj sobie. - prychnęła i dumnym krokiem odeszła od zawiedzionej Caitlyn.
~~~~~~~~~~~~~~~
Dzisiejszy rozdział jest dosyć KRÓTKI!
No, ale jakoś takoś wyszło
Nic nie poradzę, że nie mam weny.
Po prostu odeszła.
No, to tyle.
Bye
/ja
KTOŚ
Spojrzała mu w oczy i westchnęła. Ich miłość była zakazana. Poprawiła swój wiszący kosmyk włosów i przetarła chusteczką oczy. Łzy przez cały czas leciały jej po policzkach. Nie mogła przestać szlochać.
- Nie możemy być razem. Moi rodzice mi zakazują. Przepraszam. - szepnęła. Odepchnęła go od siebie i uciekła z restauracji. On chciał o nią walczyć, ale ona nie chciała stracić rodziny. Była bardziej warta niż on. Słyszała stukot swoich szpilek o chodnik. Tak bardzo cierpiała. Po chwili poczuła jak wpada na kogoś. Ujrzała te brązowe włosy. Oh, to Caitlyn. Najlepiej zignorowałaby ją, jednak zaczęła coś mówić.
- Przykro mi z powodu twojej siostry. - westchnęła ze smutkiem w głosie i przewiesiła torbę przez ramię. Teraz każdy mówił o Natalie we Frostop o tym plotkował. Miała tego dosyć. Nie dała rady słyszeć jej imienia ze strony rodziców czy kogokolwiek. To ona zmarnowała jej związek z Tomem i doniosła na matkę oraz ojca.
- Daruj sobie. - prychnęła i dumnym krokiem odeszła od zawiedzionej Caitlyn.
~~~~~~~~~~~~~~~
Dzisiejszy rozdział jest dosyć KRÓTKI!
No, ale jakoś takoś wyszło
Nic nie poradzę, że nie mam weny.
Po prostu odeszła.
No, to tyle.
Bye
/ja
piątek, 10 marca 2017
Chapter 6
CAITLYN
Westchnęłam i chwiejnym krokiem weszłam do szkoły. Skierowana do szatni, o mało nie potknęłam się o nogę jednej blondynki. Odwróciłam się w jej stronę i rzuciłam ostre spojrzenie pełne pogardy w jej niebieskie oczy. Chwila. O, nie. To ona. Szybko odeszłam. To Betty z przedszkola. Podstawiła mi nogę, bo nie przyszłam? Mści się? O taką głupotę? To bardzo głupie i nieprzyzwoite z jej strony. Zdjęłam mój czarny płaszcz i komin w granatowym kolorze. Poprawiłam włosy i skierowałam się do sali, w której miała się odbyć lekcja chemii. Zawsze uwielbiałam ten przedmiot i cieszę się, że przez te 45 minut mogę robić to co lubię. Zasiadłam w pierwszej ławce i zaczęłam wyjmować książki. Usłyszałam głośny dźwięk dzwonka. Wyprostowałam się, po czym mogłam się skupić na lekcji.
wtorek, 7 marca 2017
Chapter 5
BETTY
Poprawiłam moje długie, złociste blond włosy i nałożyłam na stopy czarne buty na obcasie. Podeszłam do lustra stojącego w przedpokoju i popatrzyłam na swoje odbicie w lustrze. Wyglądam jak zwykle elegancko i pięknie. Skierowałam się po mój płaszcz i ruszyłam do wyjścia z domu. Z zewnątrz wyglądam jak nauczona kultury kobieta, jednak w środku jestem kimś innym. Inaczej nie szłabym teraz na randkę z moim guwernantem, bez wiedzy rodziców. Jest naprawdę przystojny i ignoruję to, że ma 23 lata. Posiada ogromną wiedzę, a gdy był w moim wieku startował do Złotej Korony. Złota Korona to nagroda, dzięki której dostajesz stypendium na najlepsze studia i przez lata jesteś wychwalany przez wszystkich. W naszym mieście panuje to już dobre 10 lat. Natalie - moja starsza siostra, która jest na każdym kroku zachwalana przez moich rodziców, nigdy jej nie wygrała. Miała świetne prace na Koronę, jednak nigdy jej się nie udało.
Ruszyłam przed siebie i skierowałam się do kawiarni, gdzie miałam się z nim spotkać. Skręciłam w uliczkę i rozejrzałam się. Przechodziłam tuż obok szpitala mojej matki. Bardzo kocha swoją pracę. W przyszłości chce, żebym także pracowała jako lekarz, jednak mój ojciec trzyma się innego zdania. Kim chcę ja zostać? Odpowiedź na to pytanie jest w miarę prosta. Najlepszą dziennikarką New York Times. Wiąże się z tym przeprowadzka i wiele innych spraw, ale za tę posadę oddałabym wszystko. Póki się obejrzałam, stałam przed kawiarnią. Weszłam do środka i momentalnie poczułam zapach cynamonu, który unosił się w powietrzu. Usiadłam przy najbliższym stoliku i powiesiłam płaszcz. Wzięłam do ręki menu z polecanymi napojami. Do stolika podeszła młoda, uśmiechnięta kobieta. Zamówiłam kawę, a ona zadowolona odeszła. Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Podłoga była drewniana, a na ścianach widniały jakieś zdjęcia. Było tutaj naprawdę przytulnie. Na pewno nie raz tutaj zajrzę ponownie. Westchnęłam i wyjęłam z torebki mój telefon. Jest 14:38, a z Tomem umówiłam się na 14. Z tego co pamiętam, on nigdy się nie spóźniał. Dzisiejsze spotkanie to wyjątek. Po chwili, zauważam idącą w moim kierunku osobę. To Tom. Ubrany był w granatową koszulę i zwykłe jeansy.
- Przepraszam za spóźnienie. Były straszne korki. - westchnął zawiedziony i ucałował mnie w policzek. Usiadł i zaczął przeglądać Menu. Zamówił Cappuccino po czym spojrzał wprost w moje oczy.
- Chciałabym o nas porozmawiać. - zaczęłam - O ile słowo "nas" istnieje.
Moje ręce zaczęły się dziwnie trząść. Bardzo stresowałam się tym spotkaniem. Wpatrywałam się w jego oczy, które zupełnie nie zdradzały żadnych emocji. Były jak zawsze wyraziste, niebieskie. Położył dłoń na stole, po czym splątał nasze palce razem. Słyszałam jak przełykał głośno ślinę.
- Jesteś taka śliczna, Betty - dotknął koniuszkiem palca mój policzek, a przez moje całe ciało przeszedł dreszcz. Jego dotyk działał na mnie skrajne emocje. - Pragnę z tobą być. Proszę, nie mów nic dla swoich rodziców.
- Obiecuję, że nic im nie powiem. - szepnęłam. On jedynie wstał i położył pieniądze na stół. Kobieta dopiero co niosła dwie filiżanki kawy, a Tom już wychodził.
- Wypijesz za mnie. - pocałował mnie mocno w usta i uśmiechnięty wyszedł. Nie wiedział jednak, że ktoś ich obserwował...
Uśmiechnięta weszłam do domu i zdjęłam obcasy. Panowała wielka cisza, co nie bywa zbyt często w tym budynku. Na sofie zauważyłam drętwo siedzących rodziców, obok których stała moja siostra - Natalie. Nie mogłam nic wyczytać, po ich minach. Odwrócili się w moją stronę. Matka miała włosy w nieładzie, a krawat ojca był nieco zgnieciony. Natalie jednak była - jak zwykle - perfekcyjnie ubrana. Granatowa spódniczka do kolan i biała bluzka z kołnierzykiem. Jej czarne jak węgiel włosy były idealnie wyprostowane.
- Coś się stało? - zapytałam. Usłyszałam głośne obgryzanie paznokci przez matkę. Stresowała się. Zawsze to robiła, gdy była w trudnej, stresującej dla niej sytuacji.
- Natalie wszystko widziała. - zaczął ojciec - Spotkałaś się z Tomem i całowałaś się z nim.
Jego głos był spokojny. Przymknęłam oczy, a po moich policzkach spływały łzy. Boję się. Będzie źle, naprawdę źle.
- Powiadomiliśmy już go o tym, że go zwalniamy. - oznajmiła moja matka. Wstała i wpatrywała się w ojca. - A ciebie wyślemy do normalnego liceum. Koniec z domowym nauczaniem.
Gdy tylko usłyszałam te słowa, zamarłam. Od podstawówki mam domowe nauczanie. I tak po prostu teraz wysyłają mnie do liceum?
- Nie możecie. - wycedziłam. Jedyne co usłyszałam z ich strony to głośny, ironiczny śmiech.
- Możemy. - odezwała się matka i odeszła. Zostawiła mnie kompletnie zszokowaną. Nienawidzę ich.
~~~~~~~~~~`
Jest to rozdział napisany jako Betty
Bo historia jest o Betty i Caitlyn
Tak mi się spodobała postać Betty, że postanowiłam ją tu wplątać
I będzie jedną z głównym bohaterów
To tyle
Jak widzicie rozdział jest troszkę dłuższy od poprzedniego
To tyle
Całuski
/ja
sobota, 4 marca 2017
Chapter 4
Zdziwiona wpatrywałam się w ekran telefonu. Nie spodziewałam się, że mi odpisze. Na dodatek zaprosiła mnie do siebie. Westchnęłam po czym schowałam telefon do kieszeni moich spodni. Nie wiem, czy zrobiłam dobrze pisząc do niej jakiś czas temu. Żałuję podjętej przeze mnie wtedy decyzji. Cała obolała ruszyłam przed siebie.
Nastała jesień, a w naszym mieście pojawiły się różnobarwne liście, które fruwają wszędzie. Poczułam lekki podmuch wiatru. Usiadłam na ławce i wyciągnęłam batonika z kieszonki mojej jeansowej kurtki. Rozejrzałam się po czym zauważyłam leżącą na chodniku gazetę. Biorąc ją, w oczy rzucił mi się ogromny napis.
ZAGINIONA SIEDEMNASTOLATKA - CAITLYN BROWELLER.
Pod nagłówkiem widniało moje zdjęcie. Byłam uśmiechnięta, a moje włosy były związane w kucyk. Otworzyłam gazetę na 6 stronie, po czym zawzięciem zaczęłam czytać. Z każdym kolejnym słowem, coraz bardziej chciało mi się płakać. Wpatrywałam się w zdanie, które wypowiedziane było przez moją matkę. Czytam je po raz dwudziesty i nie mogę przestać. "Tęsknie, za tobą córciu. Proszę, wróć." Ona za mną tęskni. Chce, żebym wróciła. Może mnie nawet potrzebuje? Poczułam, jak samotna łza spływa po moim policzku. Byłam cała brudna, zaniedbana. Powinnam wrócić?
Wpatrzona przed siebie szłam nie zważając na nikogo, ani na nic. Wygładziłam spodnie i założyłam włosy za uszy. Przechodziłam przez jezdnię. Czas płyną nieubłagalnie długo. Rozejrzałam się, gdy byłam tuż na środku ulicy, po czym ujrzałam oślepiające mnie światła samochodu. Jedyne co pamiętałam to ból w okolicach moich żeber i nóg oraz krzyki innych. Nie widziałam nic.
Otworzyłam oczy. Leżałam w łóżku szpitalnym. Wędrowałam wzrokiem po białym pomieszczeniu, po czym oparłam głowę o poduszkę. Co ja tu robię? Co się stało? Nie pamiętam kompletnie nic. Po chwili jakieś rolety odsłoniły się, a za nimi ujrzałam uśmiechniętą, czarnoskórą kobietę. Była w białym fartuchu lekarskim, a obok niej stał wysoki mężczyzna z brodą. Moment...to mój ojciec. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Wszedł, po czym uścisnął mnie. Poczułam zapach jego ulubionych perfum. Spojrzał na mnie, a następnie zaszkliły mu się oczy. Wpatrzony we mnie, nie mógł powstrzymać płaczu. Zmartwiony schował głowę w moje włosy i mocno mnie ścisnął. Tęskniłam za nim.
Otworzyłam oczy. Poczułam mocny ból w okolicach pleców. Znajdywałam się w małym, białym pomieszczeniu. Po mojej prawej stronie stała szufladka, a na niej kwiatek. Ruszyłam moimi palcami. Wciąż nie wiedziałam co się stało, że się tu znajduje. Jedyne co pamiętam, jest to że dostałam wiadomość od Betty. Reszta tak jakby zniknęła...
- Jest tu. - małe drzwi się otworzyły, a za nimi stała moja matka. Widziałam jej bladą twarz oraz dużą opuchliznę pod oczami, prawdopodobnie od płaczu. Podeszła do mnie, po czym mocno przytuliła.
- Gdzie tata? - pytam cicho, a ona zamiera. Cofa się, patrząc na mnie. W mojej głowie słyszę głośny szum. Wspomnienie z tamtej nocy, kiedy ujrzałam ojca i dzień, w którym matka oznajmiła mi, że jest w więzieniu... Przyszedł do mnie? Ale jak? To niemożliwe. Nic nie rozumiem.
- Tata jest w więzieniu, córciu. Zapomniałaś? - zmarszczyła brwi i spojrzała na mnie nie porozumiewawczo. Zaczęłam szybciej oddychać. Czy to był sen? Nie wiem nic, chcę wyjaśnień!
- Był tutaj, przytulił mnie! Przysięgam! Przyszedł! Na prawdę! - krzyczałam. Krew w moich żyłach mocno pulsowała, a ja zrobiłam się cała zaczerwieniona na twarzy. Czułam złość, gniew, smutek...emocje skumulowały się ze sobą i czułam, że zaraz wybuchną. Że ja zaraz wybuchnę.
- To niemożliwe. Byłaś w śpiączce dwa tygodnie, a ojciec jest w więzieniu. To musiał być twój sen.
Poczułam jej dłoń na mojej. Uspokajała mnie, a ja czułam się przy niej bezpiecznie. Pierwszy raz od jakiegoś czasu. Żałuję, że uciekłam, że ją zostawiłam.
~~~~~~~~~~~~
To jest jakaś kupa.
No przepraszam, ale...to jest serio jakaś kupa xd
Nie dość, że rozdział jest krótki to zwalony.
Ehhhh....
Okej, do 5.
/ja
poniedziałek, 27 lutego 2017
Chapter 3
Wolność. Tego pragnie każdy człowiek. Ja również. Marzę, by pewnego dnia bezwładnie pójść na łąkę pełną kwiatów i skakać z bosymi stopami. Jednak w tym momencie pragnę odpocząć. Zasnąć chociaż na minutę. Nie potrafię. Mój pokój opanowała ciemność. Rozglądam się i nie widzę nic. Wszystkie chwile, wspomnienia wędrowały po mojej głowie. I znowu on. Jego uśmiech i dłonie na mojej twarzy. Poczułam jego usta na moich. To tylko złudzenie. Czemu tak cierpię? Czemu za nim tęsknie? Nie powinnam. Jednak on nie powinien mnie zdradzać. Nie przeprosił mnie. Nie powiedział wtedy nic. Jedyne co usłyszałam, to ciche "sorcia" ze strony mojej byłej przyjaciółki. I jej głośny chichot. Nie mogę uwierzyć w to, jak mogłam zaufać tak fałszywym osobom.
- Możemy porozmawiać? - słyszę ciepły głos matki. Odwracam się w jej stronę i patrzę na nią. Widzę, jak po policzku spływają jej łzy. Siadamy obie na moim łóżku, a ja wtulam się w nią. Wdycham woń jej perfum od Chloe. Jak zwykle była ubrana w swój ulubiony kaszmirowy sweter i jeansy. Gładziłam jej plecy dłonią.
- Co się stało? - pytam, po czym patrzę w jej zaszklone oczy. Pierwszy raz widzę ją w tak złym stanie. Zazwyczaj udawała perfekcyjną damę z zadbanego domu. Kiedy z ojcem wysłali mnie do internatu, kompletnie nie wiedziałam co się dzieje w domu. Może się rozwodzą? Ojca nie ma, a ona płacze. Zaczynam się o nią naprawdę martwić.
-Córciu. - słyszę w jej głosie cień zmartwienia. Poprawia drżącą dłonią swoje kosmyki włosów. Widać jej długie odrosty. - Ojca nie ma, ponieważ jest w więzieniu.
Wpatrzona w podłogę, powtarzam w głowie słowa matki. Jest w więzieniu? Nie mogąc uwierzyć w to co powiedziała, wybiegam jak najszybciej z domu i biegnę przed siebie. Pozwalam spływać łzom po mojej twarzy. Oddycham głęboko i zaczynam jeszcze szybciej biec. Omijam dom po domu. Czuję się wolna. Moje włosy powiewają w wietrze. Przystaję na moment. Prawie dławię się łzami spływającymi po całej mojej twarzy. Moje żyłki w oczach są czerwone. Wygląda to tak jakby krew rozprysła się na moim całym oku. Po chwili czuję, jak moje ciało ląduje na chodniku. Oddycham mocno, trzymając jedną rękę na brzuchu. Cały świat, który widzę rozmazuje się, a potem nie widzę już nic. Kompletnie nic.
Otwierając oczy, widzę ciemne chmury i czuję krople deszczu spływające po moim ciele. Leżę na trawie, w parku. Moje plecy mnie niezmiernie bolą, a ja zastanawiam się co tu robię. Włosy są roztrzepane. Zauważam ranę na moim kciuku. Pocieram ręką bolący łokieć i idę przed siebie, kulejąc. Chciałabym wrócić do domu, do mojego pokoju i owinąć się kocem na łóżku, a potem zasnąć. Jednak nie potrafię wrócić tam tak po prostu. Bez ojca, ten dom jest inny. Usiadłam na najbliższej ławce i wzięłam do ręki telefon.
Od: Betty
Hej! Nie widziałyśmy się tak dawno! Chciałabyś się spotkać? Odnowienie z tobą kontaktów to czysta przyjemność.
Betty
P.S Worft 17* - wpadaj :)
*ulica wymyślona przeze mnie.
~~~~~~~~~~~~~~~~
HEJJ
WIEM, TEN ROZDZIAŁ JEST MASAKRYCZNY
CO PORADZIĆ, ŻE NIE MAM KOMPLETNIE WENY
Rozdziały są krótkie - wiem, wiem...
ale obiecuję, że z czasem będą dłuższe.
/ja
sobota, 18 lutego 2017
Chapter 2
z dedykacją dla Miss Blueberry
Drwi z blizn, kto nigdy nie doświadczył rany
~Shakespeare
Wsłuchując się w piosenkę, która leci z mojego komputera, staram skupić się na pracy domowej. Napisać chociaż jedno zdanie. Jednak w mojej głowie wciąż są oni. Inni mi mówią, żebym przestała się nad sobą użalać, ale ja po prostu nie potrafię. Cierpię tak cholernie mocno. Czemu ja? Czemu mojej osobie się to przydarzyło?
-Na zawsze razem. - szepnął w moją stronę i swoimi ustami przybliżył się do mojego ucha, po czym się uśmiechnął. Widziałam iskierki w jego oczach. Czułam, że mnie kocha. Pomyliłam się, aż tak bardzo?
Byłam przekonana, że nic nas nie rozłączy. Obiecał mi to nad naszym jeziorem. Teraz zapewne stoi tam z nią i to właśnie jej szepcze słodkie słówka. Obiecuje, że jej nie skrzywdzi, nie zdradzi. A ona mu bezgranicznie ufa. Rozkochana w nim myśli, że będą razem na zawsze. Myli się. I to bardzo.
- Caitlyn. - słyszę cichy głos. Odwracam się i dostrzegam moją matkę. Podchodzę do niej i ją ściskam. Czuję zapach jej drogich perfum od Chanel. Wdycham je i przejeżdżam dłonią po jej plecach. Tak dawno jej nie widziałam.
- Tęskniłam. - mówię, a do oczu napływają mi łzy. Nie wstydzę się ich, spływających po moich policzkach. Po chwili orientuję się, że bluzka mojej mamy jest cała mokra. Patrzę zmartwiona w jej zmęczone oczy. Słyszę jej głęboki wdech.
- Zabieramy cię stąd. - mówi uśmiechnięta i podchodzi do szafy z ciemnego drewna. Otwiera ją i wyjmuje walizkę. - Cieszysz się?
Poprawiam pasmo moich włosów i zaskoczona podchodzę do matki. Kładę rękę na jej ramieniu, a ona odwraca się w moją stronę. Zapewne myśli, że nie chcę wracać.
- Cieszę. Tylko dlaczego teraz postanawiacie mnie zabrać? I gdzie jest tata? Nic nie rozumiem. - marszczę brwi i czekam na wyjaśnienia ze strony matki. Ona przewraca oczami i zatrzymuje swój wzrok na podłodze.
- Spakuj się. Załatwię wszystko. Będę czekać w samochodzie. - rzuca oschle i odchodzi. Zostawia mnie samą. Siadam na łóżku, po czym chowam głowę w dłonie i skulona zostaję tak kilka minut. Ja i łzy. To wszystko.
Mija pół godziny. Wciąż nie jestem do końca spakowana. Mama załatwia jeszcze kilka spraw. Wpatruję się w obdartą ścianę, a następnie wsadzam dwie pary spodni do czarnej walizki. Wstaję i wyjmuję bluzki z szafy. Nigdy nie lubiłam się pakować. Zawsze jak gdzieś wyjeżdżaliśmy z rodziną, prosiłam mamę aby mi pomogła się spakować. Tata zajęty był pracą i obowiązkami związanymi z nią. Dzięki niemu mieliśmy pieniądze. Mama tylko dorabiała co jakiś czas w niedalekim warzywniaku. Póki się zorientowałam, byłam już spakowana i gotowa do wyjścia. Wzięłam klucz i ostatni raz spoglądając na mój pokój, odeszłam. Zostawiając za sobą całą przeszłość i wspomnienia.
~~~~~~~~~~~~
Jest i 2.
Podoba się?
Mi jedynie końcówka jakoś przypadła do gustu.
/ja
LBA
1. Jakie jest Twoje ulubione jedzenie?
Kocham Pizzę ♥
2. Pytasz się swoją najlepszą przyjaciółkę, czy wyjdzie z tobą na zakupy. Dziewczyna odpowiada, że nie, ponieważ musi się czymś zająć. Później widzisz ją na ulicy z twoim chłopakiem. Co robisz?
Podchodzę do nich i proszę o wytłumaczenie.
3. Dokończ zdanie: Gdy jestem ze swoimi przyjaciółmi…
Dostaję głupawki :D
4. Jaki jest twój ulubiony kolor?
Często się to zmienia u mnie, ale ostatnio pudrowy róż, czerwony, miętowy i Golden Rose.
5. Lubisz chodzić w sukienkach i wyglądać dziewczęco czy raczej wolisz swój własny styl?
Preferuję swój własny styl.
6. Jaka jest Twoja ulubiona książka?
Ostatnio jest to seria Pretty Little Liars.
7. Jakie jest Twoje ulubione zwierzątko?
Kocham koty ♥ I wczoraj był dzień kota ♥
8. Dokończ zdanie: Gdybym mogła…
Latać, byłabym najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.
9. Grasz na jakimś instrumencie? Jak tak, to na jakim?
Nie, nie gram.
Nie, nie gram.
10. Czy według ciebie istnieje przyjaźń między kobietą a mężczyzną?
Oczywiście.
Oczywiście.
11. Jaki jest twój ulubiony sklep odzieżowy?
Myślę, że sinsay lub H&M. Jeżeli chodzi o nominację to...
NOMINUJĘ KAŻDEGO!
Jeżeli chodzi o rozdział: nie wiem, kiedy się pojawi. Może dzisiaj, może jutro.
/ja
sobota, 11 lutego 2017
Chapter 1
Mów szeptem, jeśli mówisz o miłości
~Shakespeare
Nie mam żadnej osoby, z którą mogłabym porozmawiać o tym. Mieszkam sama, w Internacie i nie mam nikogo. Odizolowałam się od wszystkich i wolałam nie zawierać żadnych znajomości, gdy poznałam Claire. Okazała się być fałszywą przyjaciółką. Żałuje tego tak bardzo. Straciłam 3 lata życia, spędzając z nimi czas. Zrobiłabym dla nich kiedyś wszystko, oddała życie. A oni najwyraźniej byli fałszywi. To najgorsze osoby, jakie poznałam. Nie chcę ich więcej widzieć, nie mogę na nich patrzeć.
Od:Caitlyn
Hej! Dawno nie pisałyśmy. Pamiętasz mnie? Chodziłyśmy razem do podstawówki. Najlepsze przyjaciółki. Caitlyn i Betty. Zerwałyśmy kontakt w gimnazjum, ale pragnęłabym go odnowić. Więc, jeśli mnie pamiętasz to...Proszę, odpisz.
Caitlyn
Po wysłaniu wiadomości, czułam się dziwnie. Ręce mi się trzęsły, a w głowie leciała mi cały czas nowa piosenka Ed'a Sheerana. To szalone. Nie utrzymywałyśmy kontaktu 6 lat i raptem postanawiam go odnowić. Pragnę się komuś wygadać. Powiedzieć wszystko, co leży mi teraz na sercu. Rodzice odwiedzili mnie ostatnio, miesiąc temu. Tęsknię za nimi. Od zawsze byłam jedynaczką, nie miałam rodzeństwa. Zazdrościłam wszystkim co je mieli. Jednak rodziny się nie wybiera, prawda?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nie komentujcie tej kupy
To najgorszy rozdział ever jaki napisałam
DOSŁOWNIE
Ehhh, wolę nie znać waszej opinii na teman tego rozdziału xdd
/Emily
niedziela, 5 lutego 2017
Zdradzona
Subskrybuj:
Posty (Atom)










