Nie wiem od czego zacząć. Nie wiem czy blog będzie kontynuowany. Może? Gdy wena przyjdzie. Mam nowego bloga. KLIK Mam nadzieję, że go odwiedzicie. Pamiętajcie, że wrócę tu gdy będę miała wenę i mam nadzieję, że do zobaczenia wkrótce.
sobota, 15 kwietnia 2017
niedziela, 2 kwietnia 2017
Chapter 9
W moim pokoju było ciemno. Westchnęłam z ulgą. To był tylko głupi sen. Betty żyje i nic jej nie jest. Pora zasnąć. Przymykam oczy i odpływam do Krainy Morfeusza.
Otwieram moje zaspane oczy. Słońce dociera przez okno do mojego pokoju, a ja siadam i wsuwam w stopy moje ciepłe kapcie. Dostałam je rok temu, na urodziny od mojej BYŁEJ przyjaciółki. Czemu wciąż je noszę? Sama nie wiem. Skierowałam się do łazienki, gdzie wyszczotkowałam zęby i przemyłam twarz. Rozpuściłam moje włosy z kucyka oraz rozczesałam. Ubrana w jeansy i szarą bluzkę ruszyłam do kuchni, aby zrobić śniadanie. Spojrzałam szybko na zegarek. 7:10. Myślę, że zdążę. Po dziesięciu minutach odniosłam pustą miskę, po płatkach i wzięłam torbę, aby wyjść. Myślę, że muszę porozmawiać z Betty.
- Kochani, z przykrością musimy was poinformować, że wasza koleżanka Betty, znajduje się teraz w szpitalu. - zaczęła smutnym głosem nauczycielka. Jak to, Betty jest w szpitalu? Czemu? Co się stało? Czy to mój kolejny głupi sen? Uszczypnęłam się. Jednak wciąż się nie obudziłam. Nie wierzę.
- Czy można ją odwiedzić? - zapytałam głośno, a nauczycielka uśmiechnęła się od ucha do ucha i podeszła do mnie.
- Oczywiście, złotko. Już za dwa dni wybieramy się do niej. Każdy z was będzie miał 5 minut na porozmawianie z nią, sam na sam. Pomyślałam, że w domu moglibyście zrobić jej jakiś prezent czy napisać chociażby miłe słowa na kartce. - ponownie nauczycielka uśmiechnęła się szczerze.
2 DNI PÓŹNIEJ:
Z listem w ręce i małym kwiatuszkiem, czekam przed drzwiami do sali Betty. Jakaś tleniona blondynka wepchnęła się we mnie i rozmawiają już dwadzieścia minut. Obracam się i patrzę znudzona na pacjentów. Raptem podchodzi do mnie pewien mężczyzna.
- Witaj. Co tu robi, taka przepiękna dziewczyna? - uśmiecha się ukazując rząd śnieżnobiałych zębów.
- Myślę, że nie powinnam z panem rozmawiać. - westchnęłam i skarciłam go wzrokiem. Co prawda, jest przystojny, ale i też ja jestem za młoda. Mam dopiero 16 lat. On jednak przysunął się do mnie. Popatrzył się wprost w moje oczy i ucałował dłoń.
- Kolejna osoba! - krzyknął ktoś. Jak najszybciej wyrwałam się mu i odbiegłam.
- Czekaj! Powiedz chociaż jak masz na imię! Ja jestem Tom! - usłyszałam z daleka. Obym go już więcej nie spotkała.
- Hej. - szepnęłam, wchodząc do sali gdzie leżała Betty. Westchnęłam i usiadłam na jednym krzesełku. Podałam jej list oraz kwiatka. - To dla ciebie.
- Nie chcę tego. - rzuciła obie rzeczy przed siebie, a jej twarz raptem zaczęła robić się czerwona. Ręce mocno trząść, a jej wysoki głos jak echo roznosił się po całej sali.
- Wyjdź! - krzyczała. Z bijącym szybko sercem wybiegłam z sali. Ostatnią rzeczą, którą zobaczyłam była mała prześwitująca torebeczka, w której były blond włosy.
~~~~~~~~~~~~~
HEEEJJJ
DAWNO NIE BYŁO ROZDZIAŁU
NIE MIAŁAM WENY
NO
TO TYLE
BAJ
/ja
Subskrybuj:
Posty (Atom)
