W moim pokoju było ciemno. Westchnęłam z ulgą. To był tylko głupi sen. Betty żyje i nic jej nie jest. Pora zasnąć. Przymykam oczy i odpływam do Krainy Morfeusza.
Otwieram moje zaspane oczy. Słońce dociera przez okno do mojego pokoju, a ja siadam i wsuwam w stopy moje ciepłe kapcie. Dostałam je rok temu, na urodziny od mojej BYŁEJ przyjaciółki. Czemu wciąż je noszę? Sama nie wiem. Skierowałam się do łazienki, gdzie wyszczotkowałam zęby i przemyłam twarz. Rozpuściłam moje włosy z kucyka oraz rozczesałam. Ubrana w jeansy i szarą bluzkę ruszyłam do kuchni, aby zrobić śniadanie. Spojrzałam szybko na zegarek. 7:10. Myślę, że zdążę. Po dziesięciu minutach odniosłam pustą miskę, po płatkach i wzięłam torbę, aby wyjść. Myślę, że muszę porozmawiać z Betty.
- Kochani, z przykrością musimy was poinformować, że wasza koleżanka Betty, znajduje się teraz w szpitalu. - zaczęła smutnym głosem nauczycielka. Jak to, Betty jest w szpitalu? Czemu? Co się stało? Czy to mój kolejny głupi sen? Uszczypnęłam się. Jednak wciąż się nie obudziłam. Nie wierzę.
- Czy można ją odwiedzić? - zapytałam głośno, a nauczycielka uśmiechnęła się od ucha do ucha i podeszła do mnie.
- Oczywiście, złotko. Już za dwa dni wybieramy się do niej. Każdy z was będzie miał 5 minut na porozmawianie z nią, sam na sam. Pomyślałam, że w domu moglibyście zrobić jej jakiś prezent czy napisać chociażby miłe słowa na kartce. - ponownie nauczycielka uśmiechnęła się szczerze.
2 DNI PÓŹNIEJ:
Z listem w ręce i małym kwiatuszkiem, czekam przed drzwiami do sali Betty. Jakaś tleniona blondynka wepchnęła się we mnie i rozmawiają już dwadzieścia minut. Obracam się i patrzę znudzona na pacjentów. Raptem podchodzi do mnie pewien mężczyzna.
- Witaj. Co tu robi, taka przepiękna dziewczyna? - uśmiecha się ukazując rząd śnieżnobiałych zębów.
- Myślę, że nie powinnam z panem rozmawiać. - westchnęłam i skarciłam go wzrokiem. Co prawda, jest przystojny, ale i też ja jestem za młoda. Mam dopiero 16 lat. On jednak przysunął się do mnie. Popatrzył się wprost w moje oczy i ucałował dłoń.
- Kolejna osoba! - krzyknął ktoś. Jak najszybciej wyrwałam się mu i odbiegłam.
- Czekaj! Powiedz chociaż jak masz na imię! Ja jestem Tom! - usłyszałam z daleka. Obym go już więcej nie spotkała.
- Hej. - szepnęłam, wchodząc do sali gdzie leżała Betty. Westchnęłam i usiadłam na jednym krzesełku. Podałam jej list oraz kwiatka. - To dla ciebie.
- Nie chcę tego. - rzuciła obie rzeczy przed siebie, a jej twarz raptem zaczęła robić się czerwona. Ręce mocno trząść, a jej wysoki głos jak echo roznosił się po całej sali.
- Wyjdź! - krzyczała. Z bijącym szybko sercem wybiegłam z sali. Ostatnią rzeczą, którą zobaczyłam była mała prześwitująca torebeczka, w której były blond włosy.
~~~~~~~~~~~~~
HEEEJJJ
DAWNO NIE BYŁO ROZDZIAŁU
NIE MIAŁAM WENY
NO
TO TYLE
BAJ
/ja

co tu się stało ?!
OdpowiedzUsuńTOM !
aaa już wiem o co chodzi ehehe
ROZDZIAŁ SUPI, POLECAM SERDECZNIE!
WENY CI ŻYCZĘ BO SIĘ PRZYDA, PISZ JAK COŚ !
POZDRAWIAM XX