z dedykacją dla Miss Blueberry
Drwi z blizn, kto nigdy nie doświadczył rany
~Shakespeare
Wsłuchując się w piosenkę, która leci z mojego komputera, staram skupić się na pracy domowej. Napisać chociaż jedno zdanie. Jednak w mojej głowie wciąż są oni. Inni mi mówią, żebym przestała się nad sobą użalać, ale ja po prostu nie potrafię. Cierpię tak cholernie mocno. Czemu ja? Czemu mojej osobie się to przydarzyło?
-Na zawsze razem. - szepnął w moją stronę i swoimi ustami przybliżył się do mojego ucha, po czym się uśmiechnął. Widziałam iskierki w jego oczach. Czułam, że mnie kocha. Pomyliłam się, aż tak bardzo?
Byłam przekonana, że nic nas nie rozłączy. Obiecał mi to nad naszym jeziorem. Teraz zapewne stoi tam z nią i to właśnie jej szepcze słodkie słówka. Obiecuje, że jej nie skrzywdzi, nie zdradzi. A ona mu bezgranicznie ufa. Rozkochana w nim myśli, że będą razem na zawsze. Myli się. I to bardzo.
- Caitlyn. - słyszę cichy głos. Odwracam się i dostrzegam moją matkę. Podchodzę do niej i ją ściskam. Czuję zapach jej drogich perfum od Chanel. Wdycham je i przejeżdżam dłonią po jej plecach. Tak dawno jej nie widziałam.
- Tęskniłam. - mówię, a do oczu napływają mi łzy. Nie wstydzę się ich, spływających po moich policzkach. Po chwili orientuję się, że bluzka mojej mamy jest cała mokra. Patrzę zmartwiona w jej zmęczone oczy. Słyszę jej głęboki wdech.
- Zabieramy cię stąd. - mówi uśmiechnięta i podchodzi do szafy z ciemnego drewna. Otwiera ją i wyjmuje walizkę. - Cieszysz się?
Poprawiam pasmo moich włosów i zaskoczona podchodzę do matki. Kładę rękę na jej ramieniu, a ona odwraca się w moją stronę. Zapewne myśli, że nie chcę wracać.
- Cieszę. Tylko dlaczego teraz postanawiacie mnie zabrać? I gdzie jest tata? Nic nie rozumiem. - marszczę brwi i czekam na wyjaśnienia ze strony matki. Ona przewraca oczami i zatrzymuje swój wzrok na podłodze.
- Spakuj się. Załatwię wszystko. Będę czekać w samochodzie. - rzuca oschle i odchodzi. Zostawia mnie samą. Siadam na łóżku, po czym chowam głowę w dłonie i skulona zostaję tak kilka minut. Ja i łzy. To wszystko.
Mija pół godziny. Wciąż nie jestem do końca spakowana. Mama załatwia jeszcze kilka spraw. Wpatruję się w obdartą ścianę, a następnie wsadzam dwie pary spodni do czarnej walizki. Wstaję i wyjmuję bluzki z szafy. Nigdy nie lubiłam się pakować. Zawsze jak gdzieś wyjeżdżaliśmy z rodziną, prosiłam mamę aby mi pomogła się spakować. Tata zajęty był pracą i obowiązkami związanymi z nią. Dzięki niemu mieliśmy pieniądze. Mama tylko dorabiała co jakiś czas w niedalekim warzywniaku. Póki się zorientowałam, byłam już spakowana i gotowa do wyjścia. Wzięłam klucz i ostatni raz spoglądając na mój pokój, odeszłam. Zostawiając za sobą całą przeszłość i wspomnienia.
~~~~~~~~~~~~
Jest i 2.
Podoba się?
Mi jedynie końcówka jakoś przypadła do gustu.
/ja

Moje
OdpowiedzUsuńHejka!
UsuńDziękuję za dedykację :)
Rozdział jest boski!
Cudowny!
Mama ją zabrała - to dobrze.
Mam nadzieję, że nareszcie dziewczyna odżyje i zacznie normalnie funkcjonować :)
Czekam na następny rozdział z niecierpliwością :)
Buziaki
Miss Blueberry