sobota, 4 marca 2017

Chapter 4

Zdziwiona wpatrywałam się w ekran telefonu. Nie spodziewałam się, że mi odpisze. Na dodatek zaprosiła mnie do siebie. Westchnęłam po czym schowałam telefon do kieszeni moich spodni. Nie wiem, czy zrobiłam dobrze pisząc do niej jakiś czas temu. Żałuję podjętej przeze mnie wtedy decyzji.  Cała obolała ruszyłam przed siebie.
 Nastała jesień, a w naszym mieście pojawiły się różnobarwne liście, które fruwają wszędzie. Poczułam lekki podmuch wiatru. Usiadłam na ławce i wyciągnęłam batonika z kieszonki mojej jeansowej kurtki. Rozejrzałam się po czym zauważyłam leżącą na chodniku gazetę. Biorąc ją, w oczy rzucił mi się  ogromny napis.

            ZAGINIONA SIEDEMNASTOLATKA - CAITLYN BROWELLER.

Pod nagłówkiem widniało moje  zdjęcie. Byłam uśmiechnięta, a moje włosy były związane w kucyk. Otworzyłam gazetę na 6 stronie, po czym zawzięciem zaczęłam czytać. Z każdym kolejnym słowem, coraz bardziej chciało mi się płakać. Wpatrywałam się w zdanie, które wypowiedziane było przez moją matkę. Czytam je po raz dwudziesty i nie mogę przestać. "Tęsknie, za tobą córciu. Proszę, wróć."  Ona za mną tęskni. Chce, żebym wróciła. Może mnie nawet potrzebuje? Poczułam, jak samotna łza spływa po moim policzku. Byłam cała brudna, zaniedbana. Powinnam wrócić?

Wpatrzona przed siebie szłam nie zważając na nikogo, ani na nic. Wygładziłam spodnie i założyłam włosy za uszy. Przechodziłam przez jezdnię. Czas płyną nieubłagalnie długo. Rozejrzałam się, gdy byłam tuż na środku ulicy, po czym ujrzałam oślepiające mnie światła samochodu. Jedyne co pamiętałam to ból w okolicach moich żeber i nóg oraz krzyki innych. Nie widziałam nic.

Otworzyłam oczy. Leżałam w łóżku szpitalnym. Wędrowałam wzrokiem po białym pomieszczeniu, po czym oparłam głowę o poduszkę. Co ja tu robię? Co się stało? Nie pamiętam kompletnie nic. Po chwili jakieś rolety odsłoniły się, a za nimi ujrzałam uśmiechniętą, czarnoskórą kobietę. Była w białym fartuchu lekarskim, a obok niej stał wysoki mężczyzna z brodą. Moment...to mój ojciec. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Wszedł, po czym uścisnął mnie. Poczułam zapach jego ulubionych perfum. Spojrzał na mnie, a następnie zaszkliły mu się oczy. Wpatrzony we mnie, nie mógł powstrzymać płaczu. Zmartwiony schował głowę w moje włosy i mocno mnie ścisnął. Tęskniłam za nim.

Otworzyłam oczy. Poczułam mocny ból w okolicach pleców.  Znajdywałam się w małym, białym pomieszczeniu. Po mojej prawej stronie stała szufladka, a na niej kwiatek. Ruszyłam moimi palcami. Wciąż nie wiedziałam co się stało, że się tu znajduje. Jedyne co pamiętam, jest to że dostałam wiadomość od Betty. Reszta tak jakby zniknęła...
 - Jest tu. - małe drzwi się otworzyły, a za nimi stała moja matka. Widziałam jej bladą twarz oraz dużą opuchliznę pod oczami, prawdopodobnie od płaczu. Podeszła do mnie, po czym mocno przytuliła.
- Gdzie tata? - pytam cicho, a ona zamiera. Cofa się, patrząc na mnie. W mojej głowie słyszę głośny szum. Wspomnienie z tamtej nocy, kiedy ujrzałam ojca i dzień, w którym matka oznajmiła mi, że jest w więzieniu... Przyszedł do mnie? Ale jak? To niemożliwe. Nic nie rozumiem.
- Tata jest w więzieniu, córciu. Zapomniałaś? - zmarszczyła brwi i spojrzała na mnie nie porozumiewawczo. Zaczęłam szybciej oddychać. Czy to był sen?  Nie wiem nic, chcę wyjaśnień!
- Był tutaj, przytulił mnie! Przysięgam! Przyszedł! Na prawdę! - krzyczałam. Krew w moich żyłach mocno pulsowała, a ja zrobiłam się  cała zaczerwieniona na twarzy. Czułam złość, gniew, smutek...emocje skumulowały się ze sobą i czułam, że zaraz wybuchną. Że ja zaraz wybuchnę.
 - To niemożliwe. Byłaś w śpiączce dwa tygodnie, a ojciec jest w więzieniu. To musiał być twój sen.
Poczułam jej dłoń na mojej. Uspokajała mnie, a ja czułam się przy niej bezpiecznie. Pierwszy raz od jakiegoś czasu. Żałuję, że uciekłam, że ją zostawiłam. 

~~~~~~~~~~~~
To jest jakaś kupa.
No przepraszam, ale...to jest serio jakaś kupa xd
Nie dość, że rozdział jest krótki to zwalony.
Ehhhh....
Okej, do 5.
/ja 





3 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Hejka!
      Rozdział jest super!

      Czekaj, co? Ojciec głównej bohaterki jest w szpitalu, później go nie ma, bo jest w więzieniu. Matka jej mówi, że była w śpiączce, ale czy naprawdę jej ojca przy niej nie było i to był tylko sen? Ciekawe...
      Perełka!

      Czekam na następny rozdział.

      Buziaki
      Miss Blueberry

      Usuń
  2. JAKA KUPA CZŁOWIEKU
    TO JEST IDEALNE OMG
    KOCHAM TO OPOWIADANIE, CAŁYM MOIM MŁODZIUTKIM SERDUSZKIEM.
    NA PRAWDĘ


    WENYY

    CZEKAM NA NEXTT

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy