wtorek, 7 marca 2017

Chapter 5

BETTY
Poprawiłam moje długie, złociste blond włosy i nałożyłam na stopy czarne buty na obcasie. Podeszłam do lustra stojącego w przedpokoju i popatrzyłam na swoje odbicie w lustrze. Wyglądam jak zwykle elegancko i pięknie. Skierowałam się po mój płaszcz i ruszyłam do wyjścia z domu. Z zewnątrz wyglądam jak nauczona kultury kobieta, jednak w środku jestem kimś innym.  Inaczej nie szłabym teraz na randkę z moim guwernantem, bez wiedzy rodziców.  Jest naprawdę przystojny i ignoruję to, że ma 23 lata. Posiada ogromną wiedzę, a gdy był w moim wieku startował do Złotej Korony. Złota Korona to nagroda, dzięki której dostajesz stypendium na najlepsze studia i przez lata jesteś wychwalany przez wszystkich. W naszym mieście panuje to już dobre 10 lat. Natalie - moja starsza siostra, która jest na każdym kroku zachwalana przez moich rodziców, nigdy jej nie wygrała. Miała świetne prace na Koronę, jednak nigdy jej się nie udało.
  Ruszyłam przed siebie i skierowałam się do kawiarni, gdzie miałam się z nim spotkać. Skręciłam w uliczkę i rozejrzałam się. Przechodziłam tuż obok szpitala mojej matki. Bardzo kocha swoją pracę. W przyszłości chce, żebym także pracowała jako lekarz, jednak mój ojciec trzyma się innego zdania. Kim chcę ja zostać? Odpowiedź na to pytanie jest w miarę prosta. Najlepszą dziennikarką New York Times. Wiąże się z tym przeprowadzka i wiele innych spraw, ale za tę posadę oddałabym wszystko. Póki się obejrzałam, stałam przed kawiarnią. Weszłam do środka i  momentalnie poczułam zapach cynamonu, który unosił się w powietrzu. Usiadłam przy najbliższym stoliku i powiesiłam płaszcz. Wzięłam do ręki menu z polecanymi napojami. Do stolika podeszła młoda, uśmiechnięta kobieta. Zamówiłam kawę, a ona zadowolona odeszła. Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Podłoga była drewniana, a na ścianach widniały jakieś zdjęcia. Było tutaj naprawdę przytulnie. Na pewno nie raz tutaj zajrzę ponownie. Westchnęłam i wyjęłam z torebki mój telefon. Jest 14:38, a z Tomem umówiłam się na 14. Z tego co pamiętam, on nigdy się nie spóźniał. Dzisiejsze spotkanie to wyjątek. Po chwili, zauważam idącą w moim kierunku osobę. To Tom. Ubrany był w granatową koszulę i zwykłe jeansy.
 - Przepraszam za spóźnienie. Były straszne korki. - westchnął zawiedziony i ucałował mnie w policzek. Usiadł i zaczął przeglądać Menu. Zamówił Cappuccino po czym spojrzał wprost w moje oczy.  
 - Chciałabym o nas porozmawiać. - zaczęłam - O ile słowo "nas" istnieje. 
Moje ręce zaczęły się dziwnie trząść. Bardzo stresowałam się tym spotkaniem. Wpatrywałam się w jego oczy, które zupełnie nie zdradzały żadnych emocji. Były jak zawsze wyraziste, niebieskie. Położył dłoń na stole, po czym splątał nasze palce razem. Słyszałam jak przełykał głośno ślinę.
 - Jesteś taka śliczna, Betty - dotknął koniuszkiem palca mój policzek, a przez moje całe ciało przeszedł dreszcz. Jego dotyk działał na mnie skrajne emocje. - Pragnę z tobą być. Proszę, nie mów nic dla swoich rodziców. 
 - Obiecuję, że nic im nie powiem. - szepnęłam. On jedynie wstał i położył pieniądze na stół. Kobieta dopiero co niosła dwie filiżanki kawy, a Tom już wychodził.
 - Wypijesz za mnie. - pocałował mnie mocno w usta i uśmiechnięty wyszedł. Nie wiedział jednak, że ktoś ich obserwował...

 Uśmiechnięta weszłam do domu i zdjęłam obcasy. Panowała wielka cisza, co nie bywa zbyt często w tym budynku. Na sofie zauważyłam drętwo siedzących rodziców, obok których stała moja siostra - Natalie. Nie mogłam nic wyczytać, po ich minach. Odwrócili się w moją stronę. Matka miała włosy w nieładzie, a krawat ojca był nieco zgnieciony. Natalie jednak była - jak zwykle - perfekcyjnie ubrana. Granatowa spódniczka do kolan i biała bluzka z kołnierzykiem. Jej czarne jak węgiel włosy były idealnie wyprostowane. 
 - Coś się stało? - zapytałam. Usłyszałam głośne obgryzanie paznokci przez matkę. Stresowała się. Zawsze to robiła, gdy była w trudnej, stresującej dla niej sytuacji. 
 - Natalie wszystko widziała. - zaczął ojciec - Spotkałaś się z Tomem i całowałaś się z nim. 
Jego głos był spokojny. Przymknęłam oczy, a po moich policzkach spływały łzy. Boję się. Będzie źle, naprawdę źle.  
 - Powiadomiliśmy już go o tym, że go zwalniamy. - oznajmiła moja matka. Wstała i wpatrywała się w ojca. - A ciebie wyślemy do normalnego liceum. Koniec z domowym nauczaniem.  
Gdy tylko usłyszałam te słowa, zamarłam. Od podstawówki mam domowe nauczanie. I tak po prostu teraz wysyłają mnie do liceum? 
  - Nie możecie. - wycedziłam. Jedyne co usłyszałam z ich strony to głośny, ironiczny śmiech. 
 - Możemy. - odezwała się matka i odeszła. Zostawiła mnie kompletnie zszokowaną. Nienawidzę ich. 

~~~~~~~~~~`
Jest to rozdział napisany jako Betty
Bo historia jest o Betty i Caitlyn
Tak mi się spodobała postać Betty, że postanowiłam ją tu wplątać 
I będzie jedną z głównym bohaterów
To tyle
Jak widzicie rozdział jest troszkę dłuższy od poprzedniego
To tyle
Całuski
/ja









6 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. No Betty powiem ci, że też nienawidzę twoich rodziców.
      Są niewyrozumiali. Z resztą co się dziwić. Teraz każdy rodzic taki jest. Kurde, a Tom. Co z nim? Przecież jej rodzice nie mogą ich rozdzielić. No helloł.
      I powiem, jest dłuższy. Podoba mi się taki ♥
      LOWEEE
      Postać Betty jest fajna, bardzo. A tej Natalie to już nie lubię ://. Nienawidzę wręcz XDDD

      Weeeny !!!

      Czekam na next !

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Hejka!
      Tak jak obiecałam, wracam na miejsce z komentarzem :)
      Rozdział jest boski!
      "- Chciałabym o nas porozmawiać. - zaczęłam - O ile słowo "nas" istnieje." No no no... Nieźle...

      Czekam na następny rozdział z niecierpliwością :)

      Buziaki
      Miss Blueberry

      Usuń
  3. hej misia <3
    Muszę ci powiedzieć, że to opo mi się podoba, więc będę na 100 pro tu wpadać :D
    rozdział cudowny ;*
    buziaczki :***
    Mrs. Darkness
    ps. zapraszam do mnie na rozdział :D

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy