CAITLYN
Westchnęłam i chwiejnym krokiem weszłam do szkoły. Skierowana do szatni, o mało nie potknęłam się o nogę jednej blondynki. Odwróciłam się w jej stronę i rzuciłam ostre spojrzenie pełne pogardy w jej niebieskie oczy. Chwila. O, nie. To ona. Szybko odeszłam. To Betty z przedszkola. Podstawiła mi nogę, bo nie przyszłam? Mści się? O taką głupotę? To bardzo głupie i nieprzyzwoite z jej strony. Zdjęłam mój czarny płaszcz i komin w granatowym kolorze. Poprawiłam włosy i skierowałam się do sali, w której miała się odbyć lekcja chemii. Zawsze uwielbiałam ten przedmiot i cieszę się, że przez te 45 minut mogę robić to co lubię. Zasiadłam w pierwszej ławce i zaczęłam wyjmować książki. Usłyszałam głośny dźwięk dzwonka. Wyprostowałam się, po czym mogłam się skupić na lekcji.
- Co? - odezwałam się.
- Jakiś czas temu napisałaś do mnie e-maila. Przeczytałam go, ale nie odpisałam. Potem zobaczyłam, że ktoś odpisał za mnie. Przepraszam, jeżeli pomyślałaś, że cię lubię. - odeszła spokojnym krokiem, a ja stałam jak wryta. To było c h a m s k i e. Rozejrzałam się i zobaczyłam tłum ludzi wokół mnie.
- Co się tak gapicie?! - warknęłam i odeszłam. Czułam się po tym wydarzeniu dosyć nieswojo.
Człowiek nasycony jadu jest jak wąż. Nie zaczepiaj go, bo jak nadepniesz - on cię ugryzie. Nie rób tego. Nie zakochuj się w człowieku pełnym jadu, bo jeżeli to zrobisz...twoje życie to będzie jedno wielkie bagno. A ty nie chcesz do niego trafić, prawda? Mam nadzieję.
- Hej, Caitlyn! Idziesz z nami po szkole na imprezę? - do moich uszu, dochodzi donośny krzyk kapitana naszej drużyny w football'u - Ben'a. Jego blond włosy leżały mokre na czole. Oddychał głęboko. Zauważyłam, że jest bardzo spocony. Zapewne miał przed chwilą trening.
- Rozstałam się na przerwie świątecznej z Chuck'iem i przepraszam, ale nie mam zamiaru go widzieć ponownie. - zamknęłam moją szafkę i ruszyłam przed siebie. Słyszałam głośne stukanie moich wysokich obcasów.
- Nie będę cię namawiał, ale wiesz, jeśli zechcesz, w każdej chwili możesz dołączyć. - odszedł, a ja patrzyłam jak znika w korytarzu. Na sto procent nie pójdę na żadną imprezę. I na pewno nie tam, gdzie jest Chuck. Westchnęłam i wyszłam szybkim krokiem ze szkoły. Nie dam rady być już dłużej w tym miejscu.
Weszłam do domu. Od razu zauważyłam matkę stojącą w kuchni. Podeszłam do niej i zmarszczyłam brwi. Płakała. Położyłam dłoń na jej ramieniu i spojrzałam jej w oczy. Miała ogromne wory pod oczami, a w oczach popękały jej żyłki. Mocno ją przytuliłam.
- Co się stało?
- Dostałam telefon. - przetarła nos chusteczką higieniczną. - Od policji. Ojciec uciekł z więzienia.
~~~~~~~~~
Coraz ciężej pisze mi się rozdziały z Caitlyn
Ale jest okej
wena może wróci
Z Betty też coraz gorzej u mnie xdd
Mam nadzieje, że sie podoba, bo mi NIE
PAA
/ja

Hejka!
OdpowiedzUsuńWybacz, że wracam dopiero dzisiaj z komentarzem...
Rozdział boski!
Przepraszam, że tak krótko.
Czekam na następne cudeńko z niecierpliwością :)
Buziaki
Miss Blueberry
ZACZNĘ OD SZABLONU <333
OdpowiedzUsuńJEZU KOCHAM <333333333333333
JORDAN I LYDIAAAAA AWWWW Teen Wolf to życie ♥
A Riverdale to już w ogóle. Wnioskuje po szablonie i ikonce że oglądasz ☺ Więc jak coś to pisz na tt: @luvmyliam albo na wtt: @Amelie_Simpson ♥
Co do rozdziału to jest superrr
Myślałam, że Betty będzie fajna i taka miła, a wyszła na sukę XDDDDD
WENY!
Pozdrawiam xx